sobota, 6 stycznia 2018

Co dobrego można zjeść w KRAKOWIE? Mój mały kulinarny przewodnik

Miesiąc temu miałam okazję spędzić kilka dni w Krakowie. Rzadko tam bywam, bo wyjazd na południe Polski jest dla nas dość długą podróżą :) W końcu się jednak udało i muszę powiedzieć, że chcę tam jak najszybciej wrócić. Nasz wyjazd skupił się głównie na odpoczynku i dobrym jedzeniu (czyli nasze dwie ulubione czynności), dlatego chciałabym Wam polecić 3 świetne miejsca. Jeśli macie dużo miejsca w brzuchu i trochę oszczędności - polecam!


Pierwsza knajpa - Hamsa na Kazimierzu. Główne motto tego miejsca to Make hummus, not war (można nawet kupić tam koszulki z tym napisem, są śliczne). Kuchnia żydowska z wymieszaniem zdrowych produktów. Każdy znajdzie tam coś dla siebie - od śniadań, po przekąski i dania główne, mięsne i wegetariańskie. 
To, czego spróbowaliśmy i serdecznie polecam to mezze - zestaw kilku przekąsek z pieczywem laffa. Wybraliśmy: hummus z Akko (z orzechami pinii i granatem), muhammara (dip z orzechów włoskich, prażonej papryki i melasą), babaganoush (dip z bakłażana, tahini, kolendry i czosnku), falafel, jebneeh (smażony ser z czarnuszką) oraz labneh z za’atarem (kulki z sera labneh). Do tego duża ilość kiszonego ogórka, oliwek i marynowanej papryczki. 
Każda przekąska miała zupełnie inny smak, a jednocześnie wszystko cudownie się komponowało. Kuchnia żydowska jest bardzo wyrazista, ma w sobie dużo ziół i nieco pikantnych dodatków. Porcja była bardzo duża, wystarczająca dla 3 osób, ale całość lekka, świeża i zdrowa.




Kolejnym ogromnym zaskoczeniem była mała knajpka Vegab, która specjalizuje się w wegańskich kebabach :) I tak, tam naprawdę stoi ten ogromny opiekacz (tak to się nazywa?) z wegańskim 'mięchem', które przy Was jest skrajane za pomocą elektrycznego noża. 'Mięso' jest stworzone z tofu, strączków i pszenicznego biała z milionem przypraw i szczerze? Niczym nie odbiega od cielęciny czy kurczaka serwowanego w standardowych kebabach.
Baza składa się z kapusty pekińskiej, ogróka, cebuli i kiełków. Są cztery rodzaje vegabów: hamster - którego jadłam (z sosem fistaszkowo - kokosowym), aloha (z sosem mango i marynowanym ananasem), olymp (z sosem tzatziki z pestek słonecznika i suszonymi pomidorami) oraz beirut (z hummusem). Każdy z nas wziął do spróbowania innego vegaba i powiem tak - SĄ GENIALNE. Naprawdę polecam wszystkim, szczególnie mięsożercom, będziecie bardzo mile zaskoczeni. :)




A tu ostatnie nasze odkrycie, którego brakuje na północy Polski - Mr Pancake w okolicach Starego Miasta. Przyznaję, jest to bomba kaloryczna. Dlatego żeby zmniejszyć nasze wyrzuty sumienia, zjedliśmy je w miarę wcześnie, a potem robiliśmy wiele kilometrów zwiedzając miasto. ;) Bazą są zwykłe pancakes, ale coś, co sprawia, że są genialne, to pyszne dodatki, szczególnie amerykańskie/angielskie - syropy Hershey's, Marshmallow Fluff, ciasteczka Oreo, itp. Do tego gałka lodów i jesteście zasłodzeni na cały dzień!




I na koniec, może nic nowego, ale również pysznego - kawa ze Starbucks'a. Ogólnie jestem fanką kawy speciality i alternatywnych metod jej parzenia, ale w końcu udało mi się pierwszy raz (i chyba ostatni w tym sezonie) spróbować pumpkin spice latte. Przyznaję, bardzo dobra. :)

Wiem, że ten post bardzo odbiega od głównego zamysłu bloga - zdrowszego i tańszego stylu życia. Ale takie wyjazdy zdarzają nam się raz na jakiś czas i trzeba po prostu zaszaleć. A teraz wracamy do rzeczywistości!

Jeśli znacie jeszcze jakieś świetne miejsca w Krakowie czy Waszych miastach - piszcie, chętnie dodam je sobie na listę, jeśli będę mogła gdzieś znowu pojechać :)

sobota, 23 grudnia 2017

Wesołych Świąt



Kochani! 
Chciałabym Wam życzyć z całego serca dużo zdrowia, spokoju i radości w ten nadchodzący piękny czas. Dużo uśmiechu, pewności siebie, rozmaitych planów i marzeń oraz wszystkiego co dobre, aby te marzenia się Wam spełniły. Mam nadzieję, że między lepieniem pierogów, wycinaniem pierników i gotowaniem barszczu, znajdziecie też chwilę dla siebie i bliskich :)

środa, 13 grudnia 2017

Nalewka bożonarodzeniowa - "kukułkówka"


Jeżeli jeszcze nie widzieliście, w poprzednim poście wspomniałam Wam o moich małych pomysłach na Święta i uprzyjemnienie zimowego czasu. Od jakiegoś czasu w okresie świątecznym robię większą ilość nalewek/likierów czy ciasteczek - myślę, że to świetny pomysł na dodatek do głównego prezentu czy drobny upominek kiedy idziemy w gości. Rok temu była to wódka świąteczna i ciasteczka pomarańczowe (które robię już chyba od 3 lat). 

W tym roku postanowiłam zrobić "kukułkówkę", czyli nalewkę ze słynnych cukierków, kukułek. Przepis banalnie prosty, wymaga jedynie trzech składników - spirytusu, kukułek i wody, oraz ozdobnej butelki. 

Przepis, z którego korzystałam, pochodzi ze strony Madame Edith, jednak odrobinę go zmodyfikowałam do własnych potrzeb. Nalewkę zrobiłam z 500ml spirytusu i 1kg kukułek, do tego dodałam nieco więcej wody niż w przepisie. Wyszło mi z tego 2l likieru, w sam raz na cztery butelki*, takie jak na zdjęciu. Zdaję sobie sprawę, że "kukułkówka" po moich zmianach będzie trochę słabsza niż w oryginalnym przepisie, ale uwierzcie mi, jest pyszna i wystarczająco mocna jak na moje potrzeby. ;)

Najlepszą rzeczą w tym przepisie jest fakt, że nalewka jest tak właściwie od razu gotowa do degustacji. Ja jednak przygotowałam ją tydzień temu i myślę, że do Świąt akurat wszystkie smaki się ze sobą wymieszają. Dlatego dodaję ten post nieco wcześniej, na wypadek, gdybyście chcieli nalewkę zrobić - z pewnością na spokojnie zdążycie!


* Dla ciekawskich - butelki kupiłam w sklepie Kik, mają 500ml pojemności i doczepione są do nich wstążki jak na zdjęciu. Jedna butelka kosztuje około 7zł.

sobota, 9 grudnia 2017

Boże Narodzenie - moje małe przygotowania i propozycje na jesienny/zimowy odpoczynek

Nie wiem czy wiecie, ale uwielbiam Święta Bożego Narodzenia. A tak właściwie ten cały okres od listopada, kiedy powoli w sklepach pojawiają się świąteczne wystawy, zaczynam planować prezenty i słodkie przekąski. Dzień robi się coraz krótszy i niestety robię się szybko zmęczona, ale wieczorami, kiedy mam chwilę, uwielbiam łapać tą świąteczną atmosferę. Na te święta czekam cały rok!

Wszystkie prezenty mam już od jakiegoś czasu gotowe ;) i obecnie zastanawiam się nad przepisami na pyszne świąteczne ciasteczka i słodką nalewkę. Uwielbiam własnoręcznie robione prezenty, a jeśli jeszcze można je zjeść czy wypić - idealnie! Moim zdaniem ich przygotowanie oraz włożona praca sprawią ogromną radość, zarówno dla nas, jak i obdarowywanych osób.





Jak na razie moje plany pozostają planami, a Was chciałam zaprosić do moich poprzednich świątecznych/zimowych postów, w których znajdziecie:

Przepyszne ciasteczka pachnące cynamonem i pomarańczą

Nalewka świąteczna, która znika w bardzo szybkim tempie :)

Cztery porady, jak poradzić sobie z jesienną/zimową chandrą

Pieczony camembert z rukolą, gruszką i orzechami - idealna kolacja na zimowy wieczór... :)

Własnoręcznie robione kartki świąteczne - tutaj oraz tu


Czy Wy także lubicie tą świąteczną atmosferę? Próbujecie się w niej odnaleźć i cieszyć się na swój sposób? :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...