poniedziałek, 31 lipca 2017

Udawaj Greka!

Kocham Grecję. Kocham jej upały, góry, gaje oliwne i czyste wody. Co prawda temperatura może być czasami nieznośna, ale mimo wszystko, moje serce bije szybciej za każdym razem, kiedy widzę te piękne tereny. 

Jeśli mogłabym całkowicie przejąć dietę danego narodu/terenu, byliby to właśnie Grecy. Rozmawiałam z kilkoma rodakami, którzy sami potwierdzają jej znaczenie i są dumni z tego, co jedzą. Dlaczego?

Słońce świeci tam przez ok. 360 dni w roku, co oznacza, że przez cały rok Grecy mają dostęp do własnych plonów - świeżych owoców i warzyw. Nie wspomnę nawet o darach morza - codziennych połowów ryb, krewetek, małży, ośmiornic. Podobno mówi się, że dziadek zasadza drzewo oliwne, aby wnuczek zbierał z niego plony - a ze względu na tak duże nasłonecznienie, proces dojrzewania jest szybszy, a zbiory ogromne.

Jak wygląda dieta Greka? Przez cały dzień dużo wody. Śniadanie - podstawa - nabiał, jajka, odrobina wędliny. Przez większość dnia podjadają owoce, głównie brzoskwinie, melony, arbuzy - często w połączeniu z kromką chleba i serem feta. Dominują silne smaki słodyczy lub słonego.
Dopiero wieczorem, kiedy temperatura na zewnątrz nieco się obniży, Grecy zasiadają do bardziej sytej kolacji, która często zawiera mięso, ryby, owoce morza i aromatyczną oliwę. Do tego lampka pysznego wina, często z własnych upraw winogronowych. Czego chcieć więcej? 

Co zaobserwowałam podczas pobytu w turystycznej, greckiej miejscowości? Coś bardzo smutnego - mając tak wspaniałą dietę i niedrogie produkty, jest bardzo mało restauracji serwujących te cuda. Przeważają budki z gyrosami, kebabami, karkówką i schabowym. Wiem, że wielu turystów nie przepada za ostrygami czy ośmiornicą, ale czy nie po to właśnie jedziemy do innych krajów? Aby poznać inną kulturę, zwyczaje, jedzenie? 

Teraz czas na dobre słowa. Jeśli już ominiecie wszystkie kebabowe knajpy - znajdziecie się w siódmym niebie! Te smaki, połączenia i prostota są po prostu niesamowite. Naprawdę, mając tak świeże składniki, nie trzeba ani wielu przypraw, ani czasu, by stworzyć coś pysznego na talerzu. 
W miejscowości, gdzie byłam już trzeci raz, za każdym razem na plaży wypożycza się parasol i leżak - inaczej ciężko jest wytrzymać na słońcu. Co mi się podoba, to zamiast płacić bezpośrednio za te rzeczy, wystarczy zamówić coś do picia lub jedzenia - i tu zaczyna się ogromny wybór świeżych soków i smoothies, które są bardzo sycące. Albo można wybrać pyszną frappe - z niesamowicie gęstą pianką.
Kolejna miła odmiana - cena owoców. W pełni rozumiem, że nasze polskie uprawy często są ubogie w... powiedzmy, bardziej 'tropikalne' owoce, dlatego korzystałam z pobytu i jadłam tyle brzoskwiń, arbuzów i czereśni (które na Mazurach kosztują 21zł/kg, a w Grecji 7zł/kg!) ile się dało. :)

Oto kilka moich małych dygresji. Wypoczęłam i jednocześnie wykończyłam się podróżą powrotną, ale w końcu się wygrzałam i naładowałam baterie. Zostawiam Was z kilkoma zdjęciami. Ostatnio było mnie tu trochę mniej i prawdopodobnie tak będzie do września, bo znowu wyjeżdżam na dłuższy czas. Mam już jednak trochę zebranego materiału na wrześniowe posty, które być może przydadzą się studentom i wszystkim planującym oszczędzanie z głową :)












czwartek, 13 lipca 2017

Co zabrać ze sobą na długą podróż? Propozycje przekąsek

Pojutrze wyjeżdżam do ciepłych krajów (w końcu! już mam dość ciągłego deszczu), a to oznacza długą podróż i możliwość cheat meal'a ;) Mam okazję zjeść coś innego, niezdrowszego. 
Moja podróż będzie trwała bardzo długo i niestety jest to wyprawa autokarowa, co oznacza, że odpadają sałatki, dużo świeżych warzyw czy jogurty. Ale coś za coś - chwilę się pomęczymy, a wspomnienia zostają na lata.

Wrzucam Wam zdjęcia kilku przekąsek, które ze sobą zabieram. Oprócz tego na pewno przygotuję sobie kilak kanapek, jabłka/twarde brzoskwinie czy kilka marchewek - coś, co przetrwa tyle godzin bez lodówki i nadal będzie zachęcało do zjedzenia. Muszę dokupić jeszcze cienkie wafle kukurydziane i duużo wody. Zaplanowane są dwa dłuższe postoje z możliwością zjedzenia czegoś ciepłego.



Jeśli macie ochotę, zapraszam do przejrzenia innych moich postów o przekąskach w podróże: między innymi tutajtu oraz tu.

A co Wy dobrego bierzecie do jedzenia na takie wyprawy? Czy macie jakieś propozycje na 30-godzinną wyprawę autokarem bez lodówki? :)

wtorek, 4 lipca 2017

Szybki makaron z wędzonym łososiem


W ostatnim tygodniu sesji bardzo brakowało mi pomysłów na obiady, a tym bardziej na gotowanie. Znacie mnie i wiecie, że nawet przy większej ilości wolnego czasu preferuję szybkie przepisy. To, co przyrządziłam ostatnio, jest, jak zwykle, banalnie proste i ekspresowe.

Składniki na 2 porcje:
- makaron ( u mnie ok. 80 - 100 g na osobę)
- 4 duże garście świeżego szpinaku (można mrożony, ale wcześniej lepiej go rozmrozić),
- pół opakowania serka śmietankowego na kanapki (możecie przetestować także z innymi smakami),
- łosoś wędzony - u mnie ok. 100g (ale nie żałujcie, im więcej, tym smaczniej),
- kawałek blue cheese (można pominąć, ale polecam, dodaje ciekawszego smaku),
- 0,5 dużej cebuli lub 1 mała,
- 1 ząbek czosnku,
- 2 łyżki masła,
- pieprz, ew. sól do smaku.

Makaron ugotować według waszych preferencji (al dente/miękki). Odcedzić, wrzucić z powrotem do garnka i dodać serek śmietankowy (oraz blue cheese, jeśli używacie) i umyty szpinak, wszystko dokładnie wymieszać (aż szpinak będzie miękki, a serki się rozpuszczą, zajmuje to ok. 2 minut).
Na patelni rozpuścić masło i podsmażyć posiekany drobno czosnek i cebulę. Dodać porwany na kawałki łosoś i chwilę smażyć. Następnie całą zawartość patelni przełożyć do garnka z makaronem i szpinakiem, dokładnie wymieszać. Polecam dodać odrobinę czarnego pieprzu i jeśli potrzebujecie, soli (chociaż u mnie łosoś był na tyle słony, że nie wymagał jej dodania). Wszystko wyłożyć na talerz i szybko zjeść. :)

Co myślicie o takim pomyśle? W jaki sposób najczęściej jecie wędzonego łososia? 

P.S. Ukończyłam studia!!! :)

sobota, 24 czerwca 2017

Soki Świata - 100% sok z owocu granatu

Niedawno wspominałam Wam o mojej współpracy z firmą Soki Świata, w ramach której otrzymałam do przetestowania sok z żurawiny i granatu. O pierwszym pisałam tutaj, czas na recenzję kolejnego produktu.


Tak jak przy pierwszym soku, nie mogę mieć zastrzeżeń do soku z granatu - ma w sobie 100% soku z tego owocu. W wartościach odżywczych widać właściwie jedynie węglowodany, pochodzące tylko i wyłącznie z głównego składnika, a nie dodatków. Ogromny plus!

Otwierając butelkę, o dziwo nie poczułam żadnego zapachu. Po przelaniu do szklanki, sok miał piękną różową barwę, pozostawia lekki osad. W smaku natomiast jest mocno cierpki z nutą kwasowości na końcu. :) Nie czuć naturalnej słodyczy, tak jak przy soku z żurawiny, ale to przecież logiczne - kto próbował owoców granatu, ten wie, że mają one charakterystyczny smak.

Producent zaleca przechowywanie zamkniętego produktu w temperaturze pokojowej, jednak po otwarciu należy spożyć sok w ciągu 10 dni i przenieść do lodówki. 

A teraz kilka słów o właściwościach granatu. Owoc jest dobrym źródłem witamin A, B, C oraz błonnika. Jest on też znany z zawartości bardzo dużej ilości antyoksydantów, które są dobrymi wspomagaczami w miażdżycy i chorobie niedokrwiennej serca. Przeciwutleniacze są też ważne w spowalnianiu procesów starzenia się skóry i likwidacji zmian trądzikowych. Wyczytałam także, że regularne spożywanie tego owocu może wspomagać w zwalczaniu infekcji górnych dróg oddechowych. Czy tak jest naprawdę? Na pewno sam owoc wszystkiego nie zniszczy, ale regularna dieta, bogata w takie składniki, na pewno w tym pomoże.



Tak jak poprzednim razem, teraz także chciałam ten sok wykorzystać. Jako, że jest on bardziej cierpki w smaku, trochę trudno jest go pić bez dodatków, dlatego na pewno warto dodać go do różnych koktajli, budyniu czy galaretki. Oczywiście można wszystko dosłodzić, jednak nie jestem zwolenniczką tej czynności i wolę wykorzystywać naturalne cukry z owoców.

Idąc znowu w kierunku letnich deserów, chciałam zaproponować Wam lody na patyku, które można zrobić w ciągu kilku minut. Jest to świetna opcja dla dzieci, gdzie można przemycić duże ilości zdrowych składników. Moje propozycje to lody dwuwarstwowe: jedne z warstwą bananową i brzoskwiniowo - granatową, drugie także z warstwą bananową i truskawkowo - granatową. :) 

A jeśli mało Wam inspiracji, na stronie producenta jest sporo pomysłów na wykorzystanie ich soków!

Czy jesteście fanami granatu i tego typu soków? Do czego je wykorzystujecie? Czekam na przepisy!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...